Strona główna
ezotlo (4 kB)

3 czerwca 2024

Yin – Yang

Od wieków ludzkość wie o istnieniu różnic w naturze i wśród ludzi. Chińczycy nazwali to zjawisko Ying – Yang. Nasz zachodni świat widzi to jako przeciwieństwa i dualizm wszystkiego dookoła. Często stykałem się z przekonaniem, że świat jest czarno-biały. Jeśli chodzi o ludzi, wszyscy już wiedzą, że mężczyźni i kobiety różnią się nie tylko budową ciała. Mówi się, że mężczyźni dostrzegają ogół, kobiety widzą szczegóły. Istnieje przekonanie, że kobiety widzą pojedyncze drzewa, zaś mężczyźni las. Kobiety są (podobno) łagodne, mężczyźni agresywni, twardzi i tak dalej. Panie są prawopółkulowe, faceci – lewopółkulowi. Można by tak pół dnia wymieniać. Zwykle przy tym przywołuje się badania naukowców.

Zauważyłem pewną charakterystyczną cechę takich przekonań. Otóż, wszystkie one akcentują różnicę między płciami. Przeciwstawiają je sobie. Jest tak w badaniach naukowych, w obiegowych opiniach, a nawet w kawałach naśmiewających się z wad jednej płci.

Yin Yang Dziwne, że nigdy nie zetknąłem się z innym spojrzeniem na to zjawisko. A przecież po zastanowieniu, samo się ono narzuca. Przynajmniej mi się narzuciło. No, może w intuicyjnym przebłysku, a nie procesie myślenia, kto to wie. Niekoniecznie jestem aż tak inteligentny, by samodzielnie cokolwiek wymyślić. Wróćmy jednak do rzeczy, czyli tak zwanego merituma.

Nie należy szukać różnic i akcentować ich, bo one nie dzielą nas na dwa inne gatunki, ale stanowią uzupełnienie! To dzięki tym różnicom nasze płcie dopełniają się. Używając ich wspólnie, jesteśmy jednością, silną i mądrą. Akcentując różnice i zwalczając się z ich powodu, niszczymy nasze prawdziwe człowieczeństwo. No i nigdy nie zrozumiemy rzeczywistości, kierując się jedynie męskim lub żeńskim punktem widzenia. Dopiero biorąc pod uwagę szczegół i ogół, logikę i intuicję, drzewa i las, poznajemy całość. Natura bardzo mądrze to urządziła. Może nie dało się w jednej płci pogodzić pozornych przeciwieństw, cech, które stanowią o sile naszego gatunku? A może to celowy zabieg, by nauczyć nas współpracy?

Jednak popełniamy błąd. Wolimy walczyć ze sobą, szukamy różnic, by udowodnić, że nasza płeć jest lepsza. Szerzej patrząc, wybieramy męską logikę zamiast żeńskiej intuicji w nauce. Męski obiektywizm i przedmiotowe traktowanie ludzi zamiast żeńskiej wrażliwości w medycynie. Przykłady można by mnożyć. Bo niestety, nasz świat nadal jest jednobiegunowy, patriarchalny. Są też dziedziny i zawody, w których dominują kobiety lub kobiecy punkt widzenia. Ot, choćby przedszkola, tak jak byśmy z góry zakładali, że mężczyzna nie może być wrażliwy czy empatyczny na tyle, by zajmować się małymi dziećmi. Mamy też wojujący feminizm, który nie zamierza szukać współpracy, w szlachetnym pragnieniu udowodnienia, że uciskanym przez wieki paniom teraz należy się odwrócenie ról. W ten sposób osłabiamy się, nie korzystamy z mądrości natury. Nie próbujmy osiągnąć przewagi jednej płci, nie próbujmy wykazać, że nasza część ludzkości jest lepsza. Nie dzielmy świata na patriarchat i matriarchat. Współpracujmy! Próbujmy zrozumieć punkt widzenia i sposób patrzenia drugiej płci na konkretne zagadnienie czy ogólnie na życie. To nasza szansa, może jedyna na przetrwanie.

Chińczycy wiedzą, że przeciwieństwa uzupełniają się. Dzień i noc stanowią całość, a nie dwie przeciwstawne opcje. Tak jest ze wszystkim w naszym pozornie dualnym świecie. Kiedy ludzkość to zrozumie?